|
Budowa drogi transgranicznej
Historia zabiegów o budowę tzw. drogi transgranicznej mającej połączyć Zittau, gminę Bogatynia i Hradek nad Nysą jest niemal tak długa, jak historia samorządu w Polsce. Już na początku lat 90-ch XX w. strona niemiecka zaproponowała budowę dobrej jakości połączenia drogowego. Chodziło o to, aby połączyć trzy kraje.Pomysł od początku gorąco poparły władze Bogatyni, w budowie drogi dostrzegły szansę na ożywienie gospodarcze i rozwój gminy. Inicjatywa miała również zaciekłych przeciwników. Należał do nich m.in. ówczesny wojewoda jeleniogórski Jerzy Nalichowski. Twierdził on, że droga będzie zagrażać interesom regionu, a nawet kraju. Padały wręcz opinie, że droga będzie eksterytorialnym korytarzem, na budowie którego skorzystają w głównej mierze Niemcy. Przeciwni budowie byli również kolejni ministrowie odpowiedzialni za drogi. Szansa na zmianę stanowiska w sprawie budowy pojawiła się dopiero w 1998 r. tj. po kolejnych wyborach samorządowych, w momencie wprowadzenia reformy administracyjnej kraju i utworzenia trójszczeblowego samorządu. Inicjatywę poparł m.in. ówczesny marszałek województwa Jan Waszkiewicz, który przyjechał do Bogatyni w marcu 1999 r. na konferencję poświęconej sprawie budowy drogi. W lobbing budowy włączyły się również władze powiatu zgorzeleckiego. Prawdziwy przełom w sprawie nastąpił jednak dopiero po wyborach parlamentarnych w 2001 r. Do władzy w kraju doszła wtedy lewicowa koalicja SLD-UP. W sprawę zaangażował się wicepremier i szef resortu infrastruktury Marek Pol, a także wojewoda dolnośląski Ryszard Nawrat. Ten pierwszy doprowadził do podpisania umowy międzynarodowej w sprawie budowy. Doszło do tego 20 listopada 2003 r. w Bogatyni, gdzie spotkały się delegacje rządowe Polski, Czech i Niemiec.23 marca 2004r. Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie budowy połączenia drogowego. 1 maja 2004 r. w dniu akcesji Polski i Czech do Unii Europejskiej szefowie rządów Polski, Czech i Niemiec symbolicznie zainaugurowali budowę drogi transgranicznej. Leszek Miller, Vladimir Spindla i Gerhard Schröder spotkali się u styku trzech granic w Porajowie, bowiem to tu odbywały się centralne uroczystości akcesyjne. To jednak wcale nie oznaczało finału lobbingu na rzecz budowy drogi. Jesienią 2004 r. przez ogólnopolskie media przetoczyła się fala krytyki pomysłu budowy drogi. Jej inicjatorami byli posłowie niechętni temu przedsięwzięciu. Padały nawet opinie, że władze Bogatyni zdradziły kraj za kilka kilometrów asfaltu. Przeciwnicy budowy twierdzili, że budowa drogi zagrozi interesom portu w Szczecinie. Uruchomienie łącznika w Worku Żytawskim miało rzekomo spowodować, że znacząca część ruchu towarowego z południa Europy miałaby odbywać się przez Niemcy i tamtejsze porty z pominięciem Szczecina. Dodać trzeba, że spór toczył się w okresie kampanii wyborczej do parlamentu europejskiego. W końcu 8 października 2004 r. sejm przyjął uchwałę wzywającą rząd do uchylenia zgody na podpisanie polsko - czesko - niemieckiej umowy. Za przyjęciem uchwały głosowało 213 posłów, 191 było przeciw, 4 się wstrzymało. Uchwałę poparły PO, PiS, PSL, LPR i Samoobrona. Przeciw głosowały kluby SLD, UP i SDPL. Z kolei trzy tygodnie później – już po wyborach do europarlamentu – sejm jednak zgodził się na ratyfikowanie przez prezydenta umowy. W czasie posiedzenia 22 października 2004 r. sejmowa większość zgodziła się, aby prezydent ratyfikował umowę w trybie tzw. małej ratyfikacji. Głosowały za tym SLD, SDPL, UP, PLD oraz PO, która trzy tygodnie wcześniej była temu przeciwna. 9 grudnia tego roku rząd podjął uchwałę o przedłożeniu umowy do ratyfikacji prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. Ten jednak przez kilka miesięcy trzymał umowę w szufladzie, bo miał wątpliwości, czy ją podpisać. Kancelaria prezydenta tłumaczyła wówczas, że sprawa jest wyjątkowo zawiła i skomplikowana, więc prezydencka administracja wystąpiła do ministerstwa spraw zagranicznych o dodatkowe informacje i dokumenty. Prezydent ociągał się ponad 4 miesiące – aż do 19 kwietnia 2005 r. Umowa międzynarodowa przewiduje, że droga ma mieć ok. 10 km długości, z czego 4,5 km przebiegać będzie przez teren Polski. Budowę, która ma kosztować 15,5 mln euro, sfinansują Niemcy i Czesi. Niemcy wyłożą 13 mln, a Czesi 2,5 mln euro. Beneficjentem tych pieniędzy i inwestorem drogi po stronie polskiej został samorząd województwa. Pod koniec 2005 r. na konto urzędu marszałkowskiego województwa dolnośląskiego wpłynęła pierwsza transza pieniędzy. W ostatnich dniach 2006 r. rozpisano pierwsze przetargi na dokumentację projektową drogi. Roboty budowlane mają ruszyć w kwietniu 2007 r. Ich zakończenie jest planowane na listopad 2008 r. Odcinek łączący istniejącej już drogi po stronie niemieckiej i czeskiej przez teren Worka Żytawskiego będzie miał długość 4,5 km, koszt jego budowy wyniesie ok. 5,3 mln euro. Za pozostałe pieniądze samorząd województwa chce przebudować drogę Sieniawka - Zatonie oraz Zatonie - Działoszyn. Na tym odcinku ma powstać dodatkowy trzeci pas ruchu dla ciężarówek. Oprócz tego w Sieniawce powstanie nowy most graniczny Sieniawka-Zittau Nord, który według założeń urzędu marszałkowskiego ma mieć 3 pasy ruchu. |